Swego czasu był pośmiewiskiem Ekstraklasy i „bohaterem” jednego z najgorszych transferów w historii Legii Warszawa. Gdy zawodnik ten przychodził do drużyny „Wojskowych” miał za zadanie masowo zdobywać bramki i na dłużej zagościć w podstawowym składzie. Niestety, kibice stołecznej ekipy musieli obejść się smakiem, gdyż Mikel Arruabarrena, bo o nim mowa, zawiódł na całej linii. Jednak czy przygoda Hiszpana z polską piłką to tylko jeden nieudany wątek w jego piłkarskiej historii czy też seria niefortunnych zdarzeń?

Aktualnie 33-letni napastnik zdaje się nie pamiętać o swoim pobycie w Warszawie, gdyż w nowym klubie radzie sobie całkiem nieźle. Wystarczy spojrzeć na jego statystyki w cypryjskim AEL-u Limassol, bowiem w 14 ligowych spotkaniach siedmiokrotnie umieszczał piłkę w siatce. Choć nie jest to może wynik, który plasuje wychowanka Athleticu Bilbao w ścisłej czołówce ligowej klasyfikacji strzelców, to dzięki niemu Mikel jest najlepszym snajperem swojego zespołu. Arruabarrena wyprzedza m.in. Brazylijczyków Lucasa Souzę (pięć trafień) oraz Bueno (trzy gole), a także znanego z I-ligowych boisk byłego gracza Widzewa Łódź i Chrobrego Głogów Kevina Lafrance’a, który trzykrotnie pokonał bramkarzy rywali. Doświadczony snajper nie może narzekać także na pozycję Limassolu, bowiem „Lwy” po 18. kolejce znajduje się na trzecim miejscu w tabeli z niewielką stratą do AEL-u Larnaki oraz APOEL-u. To właśnie w starciu z aktualnym liderem First Division Hiszpan zapewnił swojej ekipie skromne zwycięstwo 1:0, gdy w 86. minucie spotkania pewnie wyegzekwował rzut karny, który sam wywalczył.

Eks-zawodnik Legii Warszawa odżył, gdy w ubiegłym sezonie w barwach Eibaru oraz później SD Hueski w 24 meczach trafiał tylko trzy razy na kilku różnych frontach. Arruabarrena pomimo bramki w 1. kolejce w meczu z Granadą oraz strzelonego gola w Copa Del Rey dalej radził już sobie słabo i grał tylko „ogony” lub nawet nie znajdował się na ławce rezerwowych. 33-letniemu zawodnikowi pomóc miało wypożyczenie do drugoligowca, lecz tam, pomimo regularnej gry, Mikel trafił do siatki jeden raz. Znacznie lepiej Hiszpanowi szło w latach poprzednich, bowiem od sezonu 2011/2012 w 135 spotkaniach zdobył dla Eibaru 36 bramek. Nie jest może wynik przyprawiający o zawrót głowy, lecz widać, że doświadczony snajper w lidze hiszpańskiej czuje się dobrze. Prawdziwy popis strzeleckich możliwości Arruabarrena pokazał w trykocie CD Leganes w rozgrywach 2010/2011, ponieważ 21 trafień w 34 ligowych starciach musi robić wrażenie nawet na największych przeciwnikach gracza urodzonego w Tolosie.

Arruabarrena nie daje o sobie zapomnieć, gdyż wczoraj w 1/8 Pucharze Cypru w doliczonym czasie gry pierwszej połowy zdobył kolejnego gola dla Limassolu, a jego ekipa odprawiła z kwitkiem zespół Arisu.

Powyższe rezultaty nijak się mają do liczb Mikela w Polsce. 25-letni wówczas snajper został graczem Legii latem 2008 roku i wydawało się wtedy, że niezłe statystyki strzeleckie w rezerwach Athleticu Bilbao oraz później w drugim składzie Osasuny sprawią, że Arruabarrena odnajdzie się w realiach polskiej ligi. Niestety, zderzenie hiszpańskiego zawodnika z Ekstraklasą było bolesne, gdyż zagrał on tylko w sześciu ligowych meczach, gromadząc łącznie 82 (!) minuty na boisku. Mało? Hiszpan miał okazję wystąpić także w dwóch meczach Pucharu UEFA w pojedynku z FK Homel, pięciu spotkaniach Pucharu Ekstraklasy, dwóch starciach w Pucharze Polski i w końcu w ówczesnych rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, w której sześciokrotnie meldował się na boisku. Podczas tych 21 konfrontacji, Hiszpan zdołał umieścić piłkę w siatce tylko pięć razy (cztery gole w ME oraz jedno trafienie w PE). Nic dziwnego, że po takim pokazie umiejętności włodarze „Wojskowych” już po kilku miesiącach zdecydowali się rozwiązać kontrakt z nieskutecznym napastnikiem.

W końcu z Arruabarreną wiązano w Warszawie wielkie nadzieje i chyba fani Legii do dzisiaj pamiętają, że Mikel zameldował się na Łazienkowskiej zamiast Roberta Lewandowskiego. Ówcześni włodarze z Warszawy stwierdzili, że Hiszpan będzie znacznie lepszym transferem, aniżeli młody napastnik Znicza Pruszków. Gdy 26-letni wtedy snajper po odejściu ze stołecznej ekipy próbował swoich sił w Eibarze, to w tym czasie reprezentant Polski strzelał dla Lecha Poznań kolejne bramki i świętował zdobycie Mistrzostwa Polski. Jak następnie rozwinęła się kariera „Lewego” wszyscy wiemy, lecz słowa Mirosława Trzeciaka odnośnie porównania dwóch napastników są wspominane aż do dzisiaj…

Nie tylko symbol wtopy transferowej Legii Warszawa radzi sobie przyzwoicie po opuszczeniu stolicy Polski. Niedawno w naszym artykule wspominaliśmy o byłych ekstraklasowiczach, którzy wymiatają w Turcji. W gronie tych zawodników znalazł się między innymi Bruno Mezenga, który w barwach Eskisehirsporu w 16 konfrontacjach siedmiokrotnie wpisał się na listę strzelców. 28-letni napastnik dobre statystyki wykręcił także w sezonie 2013/2014, gdy w koszulce Akhisaru udało mu się jedenaście razy pokonać bramkarzy przeciwnika. Osiem bramek w swojej ostatniej kampanii w karierze zdobył Danijel Ljuboja w RC Lens. W Belgii szaleje za to Orlando Sa, który w obecnie trwających rozgrywkach razem z Łukaszem Teodorczykiem walczy o koronę króla strzelców Jupiter League. 28-latek w 16 spotkaniach zaliczył już 11 trafień, co daje mu obecnie trzecie miejsce, tuż za Vossenem oraz wspomnianym reprezentantem Polski.

Byli zagraniczni snajperzy Legii udowadniają więc, że po odejściu ze stołecznej drużyny potrafią odnaleźć się w nowych klubach. Szczególnie Mikel Arruabarrena, który, owszem, zdobywał bramki dla „Wojskowych”, ale tylko w rozgrywkach, które już nie istnieją – czyli Młodej Ekstraklasie oraz Pucharze Ekstraklasy. 33-letni zawodnik przyznał w październikowym wywiadzie dla hiszpańskiego serwisu Marca, że pomimo jego nieudanej przygody w Polsce nie żałuje swojej decyzji i cieszy się, że było mu dane zakładać koszulę z „L” na piersi. Choć sympatycy z Warszawy milej na pewno będą wspominali Nemanję Nikolicia oraz Daniela Ljuboję, to Hiszpan z każdym sezonem udowadnia, że jego historia w Legii mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyż po latach okazuje się, że strzelać jednak potrafi.

źródło zdj. tyt. Migrantes del Balon

Adam Jaworski