Mamy okienko transferowe, które z jednej strony jest okresem wzmożonej aktywności na „rynku” piłkarzy, ale z drugiej, jeśli chodzi o wydarzenia sportowe, ten czas to tzw. „sezon ogórkowy”. Ma to jednak swoje plusy – skoro nie gra Ekstraklasa ani inne rodzime ligi, mamy czas podszkolić się nieco z tego, co już się na polskich boiskach wydarzyło i zobaczyć, co słychać u śmiałków, którzy jakiś czas temu podjęli się gry w piłkę w Polsce i obecnie próbują swoich sił w innych europejskich ligach.

W trakcie robienia researchu do jednego z tekstów natrafiłem na znajome nazwisko. Pamiętacie Boubacara Dialibę, Senegalczyka z Cracovii, w Polsce lepiej znanego jako Diabang? Obecnie kopie piłkę na drugim poziomie rozgrywkowym w Turcji i idzie mu to całkiem nieźle – w 15 spotkaniach w barwach Malatyasporu skompletował 10 trafień w lidze, dokładając do tego dwa występy w krajowym pucharze. Powiecie „Dobra, ofensywnie usposobiony zawodnik strzela bramki, wielkie mecyje”, ale zaznaczę, że w Turcji Dialiba najczęściej występuje jako skrzydłowy, a czasem grywa nawet w środku pomocy, gdzie jest dużo trudniej o strzelanie bramek. Do tego, gdyby się cofnąć do czasów jego gry w Cracovii to zobaczymy, że w Polsce w samej lidze potrzebował trzykrotnie większej liczby spotkań, żeby strzelić… siedem bramek. Dołożył do tego cztery asysty oraz cztery spotkania w Pucharze Polski, w których trafił w sumie jeden jedyny raz. To tylko potwierdza moją subiektywną teorię o tym, że dla piłkarza najlepsze lata się zaczynają po 27. roku życia. Trzeba trochę pograć, zebrać doświadczenia i ogłady, by wejść na najwyższy poziom. Diabang ma teraz 28 lat i co? Błyszczy w Turcji.

dialiba-w-craxie

Diabang w trykocie Cracovii

Jest jednak druga strona medalu, ta nieco bardziej dla Dialiby negatywna. Patrząc na przekrój całej kariery Senegalczyka z bośniackim paszportem trzeba stwierdzić fakt, że jest ona właściwie równią pochyłą, może nie bardzo stromą, ale jednak. W wieku 18 lat pomocnik wyrwał się z rodzimego Dakaru do stolicy Bośni i Hercegowiny, zostając piłkarzem tamtejszego FK Zeljeznicaru. Stołeczny klub był jedynym, który jak dotąd za tego piłkarza wyłożył gotówkę – Senegalczyk „poszedł” za ok. 300 tys. euro, mimo że według portalu Transfermarkt jego wartość rynkowa w tamtym czasie opiewała na ponad czterokrotnie wyższą sumę – 1,3 miliona euro. W klubie tym Dialiba rozegrał 60 spotkań, zdobywając 19 bramek, co zaowocowało transferem do hiszpańskiego Realu Murcia, który właśnie spadł z La Liga i poszukiwał piłkarzy, którzy pomogą klubowi wrócić na piłkarski Olimp. Niestety, wydaje się, że to tutaj Diabang zderzył się z rzeczywistością – w Hiszpanii zagrał jedynie 15 razy, do siatki trafił zaledwie dwukrotnie (po jednym skalpie w lidze i pucharze), a jego klub zajął niechlubne 14. miejsce na zapleczu La Liga.

Przygoda Dialiby w Hiszpanii zakończyła się jednak lepiej niż można było się spodziewać. Senegalczyk trafił do Mechelen – trzeba przyznać, że była to lekka sportowa degradacja, ale mogło być gorzej. Być może samą obecnością na zapleczu sławetnej ligi hiszpańskiej Diabang zdobył pewien respekt. W Belgii zabawił już znacznie dłużej, bo aż pięć lat, w ciągu których dla klub znad rzeki Dijle rozegrał 108 spotkań i trafił do siatki, a także asystował 15-krotnie. Udział przy bramce co trzy spotkania – przyzwoicie jak na pomocnika/skrzydłowego, ale włodarze belgijskiego klubu pewnie spodziewali się czegoś więcej po chłopaku wyciągniętym z Hiszpanii, dlatego zdecydowali się zrezygnować z Senegalczyka. Niestety Boubacar, który z Belgii przywędrował do Krakowa, w Polsce również sobie nie poradził. Prawda, że zaliczył trochę zjazd? Był w „odległości” jednej klasy rozgrywkowej od meczów z Realami i Barcelonami, a kilka lat później kompletnie nie sprawdził się w Polsce.

Co czeka Senegalczyka w przyszłości? Dobra postawa w Malatyasporze może zaowocować transferem do wyższej klasy rozgrywkowej, Turcy lubią takie domowe transfery, ale klub Dialiby zajmuje w tej chwili, w dużej mierze dzięki niemu, drugie miejsce gwarantujące awans do Super Lig. Może odpowiednim posunięciem byłoby jednak zostać, a kto wie, może dopisanie do CV walnego przyczynienia się do awansu swojego klubu pomogłoby się wybić do bardziej ambitnej ligi niż turecka? Może po 28-latka powinien zgłosić się jakiś polski klub… widzielibyście go z powrotem w Ekstraklasie?

Źródła zdjęć: alchetron.com

Kuba Peciakowski