Grał w GKS-ie Bełchatów i Wiśle Kraków. Miał okazję występować również w kadrze narodowej, z orzełkiem na piersi. Mimo iż reprezentacja i udział w europejskich pucharach to dla niego przeszłość, z chęcią wspomina tamte czasy. Nadal z przekonaniem mówi jednak o tym, że cały czas ma ambicje, żeby walczyć o najwyższe cele. Podczas halowego turnieju Amber Cup w trójmiejskiej Ergo Arenie z Łukaszem Gargułą rozmawiał nasz wysłannik.

Dawid Brilowski: Grał Pan w Bełchatowie, w Wiśle Kraków, teraz w Miedzi Legnica. Ale zawsze na trawie. Jak często gra Pan na hali?

 Łukasz Garguła: W takich przerwach, jak mamy teraz. W takich turniejach, szczególnie grudniowych. Jest okazja do tego, żeby się spotkać poza ligą z kolegami, z przyjaciółmi. No i też jak zaczynamy już przygotowania. Boiska na początku nie nadają się do treningu, więc od czasu do czasu korzystamy z hali.

DB: Zdaje się, że najlepszy okres w Pańskiej karierze to lata 2006-2008. Był Pan w tych latach wierny GKS-owi Bełchatów. Nie było żadnych kuszących ofert zza granicy?

Łukasz Garguła: Pytasz mnie o dość odległe czasy. Myślę, że nic konkretnego nie było. No może jedna się taka trafiła. Ale tak jak wspomniałeś, przechodziłem wtedy jeden z najlepszych okresów, a akurat się złożyło, że fajną ekipę mieliśmy w Bełchatowie, dobrze nam się układało, gra była dobra i walczyliśmy o najwyższe cele, także nie chciałem odchodzić. Później nadarzyła się okazja, by zmienić klub na Wisłę. Stąd też myślę, że po takich doświadczeniach w Bełchatowie, po graniu w pucharach, przyszedł czas na kolejne doświadczenia, kolejny bodziec.

DB: Fajną ekipę mieliście też wówczas w reprezentacji, do której był Pan powoływany. Pojechał Pan między innymi na EURO 2008. Jak Pan wspomina grę z orzełkiem na piersi?

Łukasz Garguła: Wspominam naprawdę bardzo przyjemnie. Oczywiście jeśli chodzi o wynik sportowy, to nie do końca, ale ranga turnieju, najlepsze drużyny Europy w jednym miejscu, to fajna sprawa. Wracam tam myślami od czasu do czasu. Myślę, że to wielki zaszczyt zagrać z orzełkiem na piersi i to w pierwszej reprezentacji. Dużo nobilitacja. Szkoda, że tak często byłem eliminowany przez kontuzje. Być może, gdyby nie to, byłaby szansa powalczyć o kolejne powołania,  Ale trudno, taka jest piłka. To jest wkalkulowane w nasz zawód i trzeba się liczyć z tym, że urazy też przyjdą.

DB: Jakbym miał się zapytać o najlepszy mecz w kadrze?

Łukasz Garguła: Hmm… myślę, że był to taki mecz z Azerbejdżanem. U nas w Polsce wygraliśmy 5:0, a ja asystowałem przy trzech bramkach. Zanotowałem też dobry występ z Armenią. No i debiut. Myślę, że strzelenie bramki w debiucie to fantastyczna chwila.

DB: Był Pan, jak już wspomniałem, na EURO 2008. Czym tamta kadra różniła się od tej, która gra w tym momencie?

Łukasz Garguła: Personaliami. Inni ludzie, inni zawodnicy. Myślę, że to była przede wszystkim różnica. Bo dobrych zawodników na tamten okres tez mieliśmy. Szkoda tylko, że na EURO nie zdobyliśmy nieco więcej punktów…

DB: A jaka była wówczas atmosfera?

Łukasz Garguła: W reprezentacji była bardzo dobra atmosfera.  A jak to się jeszcze przekłada na wyniki, to dodatkowo powoduje, że wokół reprezentacji w całym kraju jest dobrze. Wystarczy zapytać któregokolwiek z kibiców – każdy wówczas reprezentacji kibicuje, dobrze jej życzy. Wiadomo, wyniki muszą być pozytywne. Tak jak teraz, reprezentacja jest na czasie, wygrywa, gra bardzo dobrze za trenera Nawałki. Pozostaje się tylko z tego cieszyć i trzymać kciuki, żeby awansowali na mundial.

DB: Niedługo po EURO przeszedł Pan do Wisły Kraków. Teraz Pańskie byłe kluby przechodzą pewien kryzys. Interesuje się Pan jeszcze tym, co dzieje się w Bełchatowie czy Krakowie?

Łukasz Garguła: Tak, oczywiście że się interesuję. Śledzę jak gra Wisła czy Bełchatów w niższej lidze. Patrzę na wyniki, jak sobie radzą. Bełchatów spadał z roku na rok. Szkoda, że tak potoczyły się ich losy. Na pewno zasługiwali, aby grać w Ekstraklasie, bo mają warunki do tego. Myślę jednak, że czasem trzeba wykonać ten krok w tył, żeby zrobić dwa naprzód. Teraz będzie nowa budowa zespołu i postarają się awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. A w Wiśle? Wiadomo, że gdzieś ta sytuacja ze sprzedażą klubu, nowi właściciele, perturbacje z przekazaniem tego znowu do stowarzyszenia, to gdzieś tam powoduje, że dziś klub jest niestabilny, a każdy potrzebuje tej stabilności, żeby skupić się tylko i wyłącznie na graniu, trenowaniu i zdobywaniu punktów.

DB: Teraz Miedź Legnica. Skąd ta drużyna? Miało na to wpływ to, że wraca Pan nieco do rodzinnych stron?

Łukasz Garguła: Akurat tak się złożyło, że to moje bliskie strony. Ale bardziej zadecydowała konkretna oferta ze strony Miedzi. Klub ma plany, żeby awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, dlatego dostałem ofertę i skorzystałem z niej. Mam ambicje, żeby walczyć o najwyższe cele i mam nadzieję, że dołożę cegiełkę do awansu. Mamy dobry zespół z dobrym trenerem. Teraz tylko solidnie się przygotować, walczyć i grać od pierwszego meczu o awans.