Jedni na tym stanowisku kończą swoją udaną karierę spędzoną na ławce trenerskiej, inni dzięki reprezentacji dopisują kolejne cenne punkty w swoim CV, jeszcze inni podejmują się jej prowadzenia w poczuciu obowiązku czy wyzwania. Wszystkich łączą trzy nadrzędne symbole: flaga Polski, godło oraz „Mazurek Dąbrowskiego”.

Od początków istnienia reprezentacji narodowej dopatrzeć możemy się dwóch systemów prowadzenia kadry. W latach 1921-1966 za prowadzenie Polski odpowiedzialne były zespoły zwane „kapitanatami związkowymi”, w których za selekcję graczy odpowiadało kilka osób, zaś bezpośrednim przygotowaniem do meczów zajmowali się trenerzy. Od tego czasu za grę naszych piłkarzy odpowiada już wyłącznie jedna osoba posiadająca zwyczajowo sztab asystentów pracujących nad konkretnymi elementami treningowymi czy sprawującymi pieczę nad wyłącznie jedną pozycją. Do ostatniego „kapitanatu” należało trio Wiesław Motoczyński, Antoni Brzeżańczyk i Kazimierz Górski – ten ostatni do dziś jest jedną z największych legend naszej myśli szkoleniowej. Następnie (aż do roku 1997) losami kadry zarządzało łącznie 14 szkoleniowców.

20 lat minęło jak jeden dzień

Inspiracją do napisania artykułu stał się tweet Michała Pola:

Ironia losu czy może smutna prawda o tym, co może czekać następnych szkoleniowców po opuszczeniu pokładu polskiego okrętu? Spójrzmy na to, jak potoczyły się dalsze losy byłych selekcjonerów z ostatnich dwóch dekad (w nawiasach okres prowadzenia kadry narodowej):

Janusz Wójcik (1997-1999) – stanowisko trenera Polski piastował przez dwa lata. Przedtem, w roku 1992 wraz z reprezentacją olimpijską wywalczył srebro w Barcelonie, co do tej pory stanowi chyba jego największy sukces. Pracę utracił w 1999 roku po nieudanych eliminacjach do Mistrzostw Europy 2000. Następnie jego historia pisała się głównie na rodzimym podwórku, a dla urozmaicenia znalazło się także miejsce na dwa „egzotyczne” epizody. Pracował m.in. jako menedżer w Pogoni Szczecin, trener w Śląsku Wrocław, Widzewie Łódź, Anorthosisie Famagusta czy selekcjoner reprezentacji… Syrii. Zresztą Wójcik to człowiek o wielu twarzach i talentach – zaliczył filmowy epizod na planie kultowego „Chłopaki nie płaczą”, a także był posłem na Sejm V kadencji RP z listy Samoobrony, w którym objął funkcję przewodniczącego Komisji Kultury Fizycznej i Sportu. Jego kolejnym talentem jest także biegłe posługiwanie się „łaciną” – zobaczcie sami:

Niestety dzisiaj jego historia nie prezentuje się już tak okazale, a to wszystko za sprawą afery korupcyjnej z 2012 roku, po której PZPN ukarał byłego selekcjonera dyskwalifikacją na okres czterech lat. Oprócz tego 9 października 2014 został skazany za przestępstwa korupcyjne na karę dwóch lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres pięciu lat próby oraz na karę grzywny; orzeczono również wobec niego dwuletni zakaz pracy w roli trenera.

Jerzy Engel (2000-2002) – dowodzenie nad reprezentacją przejął z początkiem 2000 roku i zanotował jeden z najsłabszych startów w historii (sześć meczów bez zwycięstwa, cztery bez strzelonej bramki). Mimo to pod jego batutą nasi zawodnicy wywalczyli awans na mundial 2002 rozgrywany w Azji jako pierwszy europejski team, zaś osobistym odkryciem Engela został urodzony w Nigerii Emmanuel Olisadebe. Na koreańsko-japońskim turnieju nie poszło jednak tak dobrze i już po dwóch meczach szanse na wyjście z grupy zostały całkowicie przekreślone, a sam selekcjoner pożegnał się ze stanowiskiem. Późniejsze lata przeplatane były okresami sportowego bezrobocia, jednakże 64-latek ponownie mógł być na ustach kibiców w całym kraju za sprawą piastowania funkcji trenera Wisły Kraków od czerwca do października 2005, w trakcie którego był o krok od awansu do Ligi Mistrzów. Niestety „Biała Gwiazda” uległa wówczas w dwumeczu greckiemu Panathinaikosowi Ateny, zaś do dymisji przyczyniła się kolejna porażka na europejskim polu – tym razem z Vitorią Guimaraes w ramach rozgrywek o puchar UEFA. Ostatnim prowadzonym przez Engela klubem był cypryjski APOEL Nikozja, z którym wywalczył krajowy puchar. Aktualnie jest Prezesem Zarządu KSP Polonia Warszawa, udzielając się okazjonalnie jako komentator i ekspert. Trafnie losy urodzonego we Włocławku byłego trenera podsumował jeden z użytkowników Twittera:

Zbigniew Boniek (2002) – nie trzeba chyba informować nikogo, kim jest ani jakie funkcje dziś sprawuje popularny „Zibi”. Odnotować należy kilka miesięcy roku 2002, w trakcie których pełnił funkcję selekcjonera drużyny narodowej. Dziś steruje nią (i nie tylko) z poziomu stołka prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. 30 października 2008 przegrał wybory na ten urząd z Grzegorzem Latą, jednak cztery lata później pobił konkurentów i objął stanowisko, które piastuje już drugą kadencję. Z całą pewnością to jemu należy zapisać największe zasługi za wszystkie dobre rzeczy dziejące się w polskiej piłce od kilku lat. Oprócz tego Boniek jest silnie powiązany z Widzewem Łódź; w latach 2004-2006 jako jeden ze współwłaścicieli i członków zarządu stowarzyszenia, w latach 2007-2008 jako członek Rady Nadzorczej nowo utworzonego Klubu Sportowego Widzew Łódź S.A. Został także uhonorowany wpisem na listę FIFA 100 w roku 2004, stając się jedynym Polakiem w tym zestawieniu. Niezwykle aktywny w mediach społecznościowych, głównie na Twitterze. Do rozszyfrowania zostawiam jeden z ostatnich tweetów prezesa:

Paweł Janas (2003-2006) – urodzony w 1953 roku Janas zastąpił aktualnego prezesa PZPN na stanowisku selekcjonera. Choć nie udało mu się wywalczyć awansu na Euro 2004 rozgrywane w Portugalii, pozostał na stanowisku i odpłacił się awansem na Mistrzostwa Świata 2006 u naszych zachodnich sąsiadów. Historia potoczyła się niemal identycznie jak cztery lata wcześniej – dwa przegrane mecze na początku turnieju (z Ekwadorem 0:2 i gospodarzami 0:1), koniec marzeń o awansie do fazy pucharowej i dymisja (początkowo nie zgadzał się z nią sam zainteresowany). Spośród dotychczas wymienionych postaci, jego trenerskie CV klubowe jest najbogatsze. Po prawie trzyletniej przygodzie z kadrą prowadził m.in. GKS Bełchatów (dwukrotnie), Widzew Łódź, Polonię Warszawa, Lechię Gdańsk czy Drutex Bytovię Bytów, która była jego ostatnim zespołem. W trakcie prowadzenia Biało-Czerwonych został dwukrotnie uhonorowany tytułem Trenera Roku w plebiscycie tygodnika Piłka Nożna. Spełniał się również w roli działacza sportowego – w czerwcu 2007 roku porozumiał się z władzami Korony Kielce ws. objęcia stanowiska dyrektora sportowego i wiceprezesa zarządu klubu, który pozostawał niecały rok. Dwa lata później został wiceprezesem pionu sportowego w Polonii Warszawa. Poniżej zostawiam Wam chyba jedno z najfajniejszych zdjęć urodzonego w Pabianicach Janasa:

Leo Beenhakker (2006-2009) – wszyscy wiemy dlaczego Holender objął reprezentację Polski. Zrobił to dla… pieniędzy. Choć z pewnością nie to przyświecało urodzonemu w Rotterdamie trenerowi w momencie podejmowania decyzji w 2006 roku, to jednak zapamiętany do dzisiaj zostanie m.in. dzięki reklamie zrealizowanej dla banku WBK.

Udowodnił, że zna się nie tylko na swoim fachu – był także świetnym mówcą, czemu dowód niejednokrotnie dawał na konferencjach prasowych. Ze stanowiska zwolniony po 47 spotkaniach (22 zwycięstwa, 13 remisów, 12 porażek). Z naszymi graczami awansował po raz pierwszy w historii do rozgrywanych w Austrii i Szwajcarii Mistrzostw Europy 2008, ale także przegrał eliminacje do MŚ 2010 w Południowej Afryce. Poszedł w ślady swoich poprzedników i również zakończył rozgrywki Euro na fazie grupowej, ulegając ze swoimi podopiecznymi w meczach przeciwko Niemcom i Chorwatom oraz remisując z Austrią. W czerwcu 2015 roku ogłosił przejście na emeryturę, jednak przed tym faktem pełnił jeszcze przez dwa lata funkcję dyrektora technicznego Feyenoordu Rotterdam. Pracował  jako dyrektor sportowy w Ujpeście Budapeszt, a także sprawował urząd dyrektora technicznego reprezentacji Trynidadu i Tobago w trakcie rozgrywek o złoty puchar CONCACAF 2013.

Stefan Majewski (2009) – tak naprawdę zaledwie tymczasowy selekcjoner naszej reprezentacji. Powierzono mu tę funkcję na dwa ostatnie mecze eliminacji Mistrzostw Świata 2010, po tym jak z posadą pożegnał się wyżej wspomniany Holender. Później (w latach 2010-2012) prowadził kadrę do lat 21, a w 2014 roku trafił do Klubu Wybitnego Reprezentanta. W chwili obecnej jest dyrektorem sportowym PZPN.

Franciszek Smuda (2009-2012) – rozegrał jedną z najmniejszych ilości meczów o punkty w roli selekcjonera. Ponieważ nasz kraj był współorganizatorem Euro 2012, to głównym zadaniem Smudy było przez cały okres przygotowawczy do turnieju dobrać jak najlepszy zespół ludzi gotowych na sukces na własnym terenie. Przez ten czas w 34 meczach Polska odnotowała 15 zwycięstw, 11 remisów i 8 porażek. Marzenia wszystkich kibiców zostały jednak ponownie rozwiane – dwa remisy w stosunku 1:1 i porażka jedną bramką z Czechami oznaczała ponowny koniec przygody naszej drużyny z międzynarodowym turniejem rangi mistrzowskiej. Na konferencji zwołanej po ostatnim spotkaniu Euro 2012 trener ogłosił, że odchodzi ze stanowiska. W późniejszych latach prowadził m.in. SSC Jahn Ratyzbona, którego nie uratował przed spadkiem z 2. Bundesligi (zaledwie jeden z dwunastu meczów udało się zakończyć z kompletem punktów), Wisłę Kraków (2013-2015), a zaledwie 3 tygodnie temu przejął stery w Górniku Łęczna i jego misją na najbliższe pół roku będzie utrzymać zespół z powiatu łęczyńskiego w Ekstraklasie. Już zdążył udzielić prawdopodobnie najciekawszego wywiadu w swojej historii pisanej od niedawna w ostatniej drużyny polskiej ligi:

Był także dwukrotnie członkiem komitetu poparcia dla Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich.

Waldemar Fornalik (2012-2013) – legenda trenerska Ruchu Chorzów i ostatni przed Adamem Nawałką człowiek prowadzący Biało-Czerwonych. Absolwent AWF w Katowicach od 7 października 2014 roku opiekuje się ekstraklasowym zespołem Niebieskich, jednak sprawy wewnątrz klubu w ostatnich miesiącach nie napawają optymizmem nawet najzagorzalszych fanów. Odjęte ostatnio punkty w ligowej tabeli oraz nieciekawa sytuacja finansowa każe upatrywać w drużynie z Chorzowa głównego kandydata do spadku. Trzeba jednak przyznać, że były selekcjoner to człowiek oddany Ruchowi całym sercem, dlatego życzymy mu jak najlepszych wyników w rundzie wiosennej. Jako selekcjoner poprowadził kadrę w 18 spotkaniach, zajął z nią czwarte miejsce w grupie w ramach eliminacji do MŚ 2014, a dzień po przegranym meczu z Anglią został odwołany ze swojego stanowiska.

Adama Nawałki w tym zestawieniu nie uwzględnimy – nie ze względu na brak sympatii czy czasu, ale ze względu na fakt, że wciąż sprawuje on swoją funkcję i chyba cała piłkarska Polska ma nadzieję, że będzie to robił jak najdłużej. Pozostałym życzymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, jak najlepszych wyników sportowych i ciągle wielkiego serca do polskiej piłki kopanej.

Daniel Rygielski