Życie pisze niesamowite scenariusze. Wiosną 2015 roku, w Piotrówce pojawił się nieznany szerszej publiczności Kameruńczyk – 21-letni Robert Ndip Tambe. Fakt na pierwszy rzut oka nic nie znaczący, wszak w miejscowym LZS-ie już wcześniej pałano sympatią do graczy z Czarnego Lądu.  To właśnie tam wypromowało się kilku zawodników, którzy później trafili do naszej Ekstraklasy jak choćby Frank Adu Kwame (Podbeskidzie), Idrissa Cisse (również Podbeskidzie) czy Dzikamai Gwaze (Górnik Zabrze). Prezes Ireneusz Strychacz zdecydowanie umiał promować piłkarzy z Afryki. Czy wspomniany już młody snajper czymś się wyróżnił? 18 bramek w 13 występach było wynikiem imponującym nawet jak na IV ligę.

Zanim Ndip Tambe trafił do małego klubu z województwa opolskiego, mógł już na starcie „zahaczyć się” dużo wyżej. Entuzjastą jego sprowadzenia był Franciszek Smuda, który chciał skorzystać z jego usług w Wiśle Kraków, Niestety dla Kameruńczyka, były selekcjoner reprezentacji Polski stracił pracę przy Reymonta i temat jego przejścia pod Wawel upadł. Jego manager – John Chibuzo Nwankpa był przekonany, że jego podopieczny posiada umiejętności predestynujące go do występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Chciał przekonać Angela Pereza Garcię do dania mu szansy w Piaście Gliwice, ale…Hiszpan też stracił pracę!

Żeby wykonać krok naprzód, czasami należy zrobić dwa w tył. Tak było w przypadku młodego Kameruńczyka, który zdecydował się pokazać na piątym(!) poziomie rozgrywkowym w Piotrówce. Znakomita runda, która uwydatniła jego atuty – szybkość, siłę i grę tyłem do bramki, zagwarantowała mu możliwość testów w klubach Ekstraklasy. W lecie 2015 roku trenował z Górnikiem Zabrze, ale przy Roosevelta najwyraźniej uznano, że Afrykanin nie jest lepszy od Marcina Urynowicza. Ostatnią deską ratunku były testy w Śląsku Wrocław. Tambe dostał szansę w sparingu drugiej drużyny WKS-u z Slęzą. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3, a piłkarz z Piotrówki szansę wykorzystał – strzelił bramkę i przy kolejnej asystował. 21-latek pewnie trafiłby do naszej elity, gdyby na drodze nie stanęły kwestie formalne. Wątpliwości budziła konstrukcja kontraktu Tambe z klubem Ireneusza Strychacza. Prezes LZS-u twierdził, że Kameruńczyk jest związany z IV-ligowcem jeszcze dwuletnią umową.

Duże zamieszanie negatywnie odbiło się na sytuacji samego piłkarza. Robert jesienią 2015 roku ostatecznie nie zagrał nigdzie. Dopiero w styczniu 2016 roku podpisał kontrakt na Słowacji – w Spartaku Trnawa. Początki miał trudne, wiosną nie strzelił żadnej bramki i nie zaliczył żadnej asysty w 11 spotkaniach. Na Kameruńczyka stawiano jednak konsekwentnie i w sezonie 2016/2017 pokazuje już pełnię możliwości. Jesienią trafił 5-krotnie do bramki rywali i zanotował dwa ostatnie podania. Prawdziwą furorę robił jednak w eliminacjach ligi Europy gdzie strzelił 4 bramki w pięciu meczach (dwie z maltańskim Hibernians, po jednej z Shirakiem Gyumri z Armenii i Austrią Wiedeń).

Zdaniem managera Tambe, jego piłkarz ma już oferty z klubów zachodnich. W znalezieniu nowego pracodawcy z pewnością pomoże fakt, że 22-letni snajper został powołany na tegoroczny Puchar Narodów Afryki! To musiał być szok dla zawodnika, który nieco ponad rok temu nie miał klubu po odejściu z IV ligi polskiej. Oczywiście skład reprezentacji Kamerunu, która zmierzy się w grupie z Burkina Faso, Gabonem Gwineą Bissau jest daleki od optymalnego, ale nazwa turnieju działa na wyobraźnię. Dodajmy, że Robert Ndip Tambe ma za sobą zaledwie jeden epizodyczny występ w kadrze „Nieposkromionych Lwów”.

fot: afrykagola.pl