Nie jest zaskakującym fakt, że większość obcokrajowców, która decyduje się na kontynuowanie kariery w naszych rodzimych rozgrywkach, traktuje polską ligę tylko jako przystanek w swoim piłkarskim życiu. Prędzej czy później wyróżniający się gracze uciekają z Ekstraklasy i z mniejszym lub większym powodzeniem odnajdują się w nowych klubach. Ci, którzy mają więcej szczęścia i umiejętności z miejsca stanowią o sile swojego zespołu oraz są doceniani zarówno przez kibiców, jak i lokalne media. Takimi zawodnikami są bez wątpienia Barry Douglas oraz Marcelo, którzy świetnie spisują się w Turcji.

Byli ekstraklasowi obrońcy dzięki dobrej grze znaleźli się w najlepszej „11” rundy jesiennej w tureckiej Super Lig. Brazylijczyk został oczywiście ustawiony na pozycji stopera, zaś Szkot na lewej stronie bloku defensywnego. Linię obrony uzupełnili piłkarz Osmanlisporu Numan (komplet spotkań w lidze i Lidze Europy) oraz prawy defensor Akhisarsporu Miguel Lopes (14 spotkań i jedna bramka).

Trzeba przyznać, że wyróżnienie jak najbardziej zasłużone, bowiem wystarczy spojrzeć na statystyki Marcelo i Douglasa. Ten pierwszy, gracz Besiktasu, wystąpił w 15 ligowych meczach i tylko raz nie zdołał wybiec na boisko, ponieważ w starciu z Kasimpasą eks-zawodnik Wisły Kraków musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek. 29-letni stoper zdołał także dwukrotnie umieścić piłkę w siatce – najpierw ta sztuka udała mu się w pojedynku z Galatasaray, zaś później w meczu z Basaksehirem. Brazylijczyk zgromadził także komplet spotkań w Lidze Mistrzów, lecz nie może być zadowolony z postawy swojego zespołu, gdyż Besiktas zdołał zdobyć tylko cztery punkty.

Nieco skromniejszym dorobkiem może popisać się Douglas, który w barwach Konyasporu meldował się na murawie 12 razy oraz zaliczył cztery asysty. Dodatkowo były Lechita rozegrał cztery spotkania w Lidze Europy, lecz podobnie jak w przypadku Marcelo, Szkot nie będzie mile wspominał gry w pucharach, gdyż jego ekipa przegrała aż pięć meczów, tylko raz zremisowała i zajęła ostatnie miejsce w grupie H. Barry nie zdołał jeszcze zdobyć bramki dla nowego zespołu, lecz jeśli dostanie szansę na wykonanie rzutu wolnego, to niewykluczone, że wkrótce trafi do siatki rywali, tak jak to robił w koszulce „Kolejorza”.

Dwójka obrońców zebrała także dobre noty w serwisie whoscored.com. Marcelo najwyższą ocenę otrzymał za spotkanie z Basaksehirem (8,45), w którym został wybrany dodatkowo graczem meczu. Tylko 5,73 Brazylijczyk otrzymał za starcie z Dinamem Kijów, lecz nic dziwnego, skoro ekipa ze Stambułu straciła aż sześć goli. Niezłe recenzje za swoje występy zbiera także Douglas, który bardzo dobrze został oceniony za starcie z Antalyasporem (8,74), w którym zaliczył dwie asysty i otrzymał tytuł zawodnika meczu.

Dobra dyspozycja byłych ekstraklasowiczów nie powinna dziwić, bowiem obaj defensorzy nieźle prezentowali się na polskich boiskach. Kibice „Białej Gwiazdy” na pewno pamiętają Marcelo z sezonu 2009/2010, w którym 29-letni dziś obrońca aż siedem razy pokonywał bramkarzy rywali. Co ciekawe, Brazylijczyk od 2008 roku tylko w jednym sezonie nie zdołał umieścić piłki w siatce. Było to w kampanii 2013/2014, gdy Marcelo reprezentował barwy Hannoveru. Na grę Barry’ego Douglasa nie mogli narzekać także sympatycy Lecha Poznań. Choć Szkot czasem średnio spisywał się w formacji obronnej, to fani „Kolejorza” na pewno mile wspominają jego piękne bramki oraz masę asyst.

Przy okazji wyróżnienia Douglasa oraz Marcelo warto również wspomnieć o Abdou Razacku Traore, napastniku Karabuksporu. Do niedawna zawodnik Lechii Gdańsk, w obecnym sezonie w 13 spotkaniach zdołał strzelić siedem bramek. Zapewne ten dorobek byłby bardziej okazały, gdyby nie tragedia rodzinna, jaka dotknęła reprezentanta Burkina Faso. Pod koniec 2016 roku 28-letni piłkarz dowiedział się o śmierci swojego niespełna 12-miesięcznego syna, co sprawiło, że otrzymał urlop okolicznościowy i ominął dwie kolejki Super Lig.

Znacznie gorzej poradził sobie za to Nika Dzalamidze, który w sezonie 2015/2016 zaliczył raptem osiem spotkań na tureckich boiskach (sześć w lidze oraz dwa w krajowym pucharze). Gruzin nie miał więc wyboru i po nieudanej przygodzie za granicą powrócił z podkulonym ogonem do Polski i aktualnie próbuje odbudować formę w przedostatnim w tabeli Górniku Łęczna. Jak już wspominamy o byłych zawodnikach Jagiellonii Białystok, to warto powiedzieć o graczu drugoligowego Giresunsporu, czyli o Igorze Tarasovsie. Łotysz rozegrał 14 meczów na zapleczu Super Lig, dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i raz asystował. Całkiem nieźle radzą sobie także pomocnik Alanyasporu, Wilde-Donald Guerrier (14 występów oraz cztery trafienia), a także snajper Eskisenhirsporu Bruno Mezenga (16 meczów i siedem goli). W czołówce klasyfikacji strzeleckiej drugiej ligi tureckiej jest napastnik Malatyasporu, Boubacar Dialiba. Eks-zawodnik Cracovii zdołał zebrać 10 bramkarskich skalpów i tylko jednego trafienia brakuje mu do stania się samodzielnym liderem.

Jak widać większość obcokrajowców, którzy mieli okazję występować na boiskach Ekstraklasy naprawdę dobrze prezentuje się w Turcji. Pozostaje czekać na rozpoczęcie rundy wiosennej i liczyć na to, że Marcelo, Douglas i reszta sprawią, że będzie jeszcze o nich głośno.

źródło zdj. tyt. Goal Konyaspor

Adam Jaworski