Głównym zadaniem włodarzy warszawskiej Legii w zimowym okienku transferowym było znalezienie piłkarzy, którzy zastąpią Nemanję Nikolicia oraz Aleksandra Prijovicia. Połowicznie się to dzisiaj udało, bo trzyletni kontrakt z mistrzami Polski podpisał Daniel Chima Chukwu. O 25-letnim nigeryjskim napastniku w ostatnich dniach napisano już wszystko, więc tylko przypomnimy, że ostatnie dwa lata spędził w Shanghai Shenxin, a na transfer do Chin zapracował dobrą postawą w barwach norweskiego Molde. Kibice upatrują w Chukwu następcę Prijovicia i oczekują jeszcze transferu typowego łowcy bramek, który będzie jednym z głównych kandydatów do walki o koronę króla strzelców.

Jakiej klasy miałby być to zawodnik? W mediach przewijało się już kilka propozycji. Legia była już łączona z takimi napastnikami jak Michał Duris, Azdren Llullaku czy Petar Skuletić. Powyższe kandydatury nie równają się jednak osobie dwukrotnego reprezentanta Francji wycenianego na 10 mln euro! Nie jest to nawet klasyczny napastnik, ale pewnie fani wybaczyli by włodarzom warszawskiego zespołu ściągnięcie w zimowym okienku transferowym tylko jednego rasowego napastnika, a w zamian pozyskania ofensywnie usposobionego piłkarza o uznanej na świecie marce. Paul-Georges Ntep de Madiba ma kontrakt z francuskim Rennes tylko do czerwca 2017 roku i już teraz może podpisać umowę z nowym pracodawcą. Team Mercato łączy 24-letniego skrzydłowego z takimi klubami jak Wolfsburg, Crystal Palace czy AS Roma, ale kibiców z Warszawy może zaciekawić tweet użytkownika Monsieur Ballon:

Według jego informacji do rywalizacji o zakontraktowanie kolegi Kamila Grosickiego z Rennes mają dołączyć takie zespoły jak Sevilla, Benfica, Gremio, Vitesse oraz… Legia Warszawa. Już wymienienie mistrzów Polski w gronie takich klubów wydaje się być sporym zaszczytem dla włodarzy stołecznego zespołu. Jeszcze niedawno powyższe doniesienia wszyscy skwitowaliby wybuchem śmiechu, a po solidnej grze Legii w Lidze Mistrzów takie informacje należy przyjąć po prostu z uśmiechem na ustach. To raczej jeszcze nie ten moment, kiedy do polskiego zespołu trafi piłkarz, mający silną pozycję w drużynie z Ligue 1. Ostatnio może Ntep de Madiba nie zachwyca pod kątem statystyk, ale dwie bramki oraz pięć asyst w 15 spotkaniach ligowych w rundzie wiosennej nie są wynikiem, za który musi się wstydzić. Oczywiście Francuz potrafi strzelać bramki. Wyceniany na 10 mln euro przez branżowy portal transfermarkt zawodnik sezon 2014/2015 zakończył z dorobkiem dziewięciu bramek i siedmiu asyst.

Pozostaje wierzyć, że niebawem doczekamy się czasów, kiedy łączenie tego typu zawodników z polskimi klubami będzie codziennością…