Transfer 24-letniego reprezentanta Polski na Półwysep Apeniński oficjalnie doszedł do skutku (włoskie media informują o finalizacji transakcji  – m.in. football-italia.net). Trzeba powiedzieć, że jest to niezła ironia losu, ponieważ transfer ten był możliwy za sprawą przejścia 18-letniego prawego obrońcy Pedro Pereiry do Benfiki Lizbona. Rachunki zostały zatem wyrównane, bo to właśnie do tego portugalskiego klubu przed laty miał trafić bohater dzisiejszego transferu. „Weszło” zdążyło nawet ogłosić potwierdzenie transakcji, a ta, jak to czasem bywa, wyłożyła się na ostatniej prostej.

To już pewne. Prawy obrońca Legii Warszawa Bartosz Bereszyński przeszedł testy medyczne i oficjalnie przenosi się do Sampdorii. O transferze spekulowano od dłuższego czasu i dzisiaj został on sfinalizowany. Na jego mocy „Bereś” związał się z „Blucerchiati” 4,5-letnią umową. Krok jaki wykonał młody wciąż Polak wydaje się bardzo dobrą, a zarazem mądrą decyzją. O miejsce w składzie rywalizować będzie z 25-letnim Jacopo Salą (13 meczów, 0 goli, 0 asyst). Możemy być pewni, że jak tylko były zawodnik Mistrzów Polski zadomowi się w Genui oraz na dobre zapozna się z włoską filozofią futbolu, to wskoczy do wyjściowego składu. Wspomniany wcześniej Sala, który piłkarskich szlifów nabierał w juniorskich zespołach angielskiej Chelsea, sprowadzony z Hellasu Verona za 5 mln euro przychodził do drużyny Marco Giampaolo jako nominalny prawy pomocnik, a więc istnieje duża szansa, że z czasem wróci on na swoją pozycję.

Na transferze „Beresia” do Włoch Legia zainkasuje ok. 2 mln euro, a sami sprowadzili do Warszawy ponownie, tym razem na stałe Artura Jędrzejczyka. Wydaje się, że wszyscy z rozwoju spraw mogą być zadowoleni. Legia zarobiła konkretne pieniądze, Polak zrobił sportowy krok naprzód, a Sampdoria zyskała obiecującego zawodnika. Nie zapominajmy, że w Genui na Bartka czekać będzie jego były klubowy kolega, z którym grał w Lechu Poznań czyli Karol Linetty.

24-latek łącznie w barwach „Wojskowych” rozegrał 108 meczów, w których zanotował jedno trafienie oraz siedem asyst. Liczby w ofensywie może za Bartkiem  nie przemawiają, jednak dobre występy w obecnym sezonie (głównie w Lidze Mistrzów) jak widać nie umknęły zagranicznym klubom. Opisując karierę Bereszyńskiego należy wspomnieć o swoistym rollercoasterze, jakiego doświadczył prawy obrońca reprezentacji Polski. Najlepiej podsumował to Tomasz Ćwiąkała:

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Bereszyńskiemu takiego wejścia w nowy zespół jaki zaliczył chociażby Karol Linetty. Wówczas trener Giampaolo, który jest kolegą Zbigniewa Bońka sam dzwonił do Prezesa PZPN z podziękowaniami. Trzymamy kciuki, by i w tym przypadku było podobnie!

Paweł Liszka