Dożyliśmy czasów, w których Polska może się pochwalić nie jednym, nie dwoma, a kilkoma światowej klasy napastnikami. Portale sportowe dzień w dzień prześcigają się w doniesieniach o tym, która z naszych eksportowych gwiazd „zmalowała” coś tym razem. Nie inaczej jest teraz, bo kiedy my wyciszaliśmy się i zapychaliśmy brzuchu świątecznymi potrawami, on pruł naprzód mając na celu jedno – wyśrubowanie wszystkich możliwych rekordów.

20 meczów, 16 bramek, trzy asysty. Wiecie, czyje to statystyki? Polskiego napadziora Łukasza Teodorczyka. Tu zwykłe „on znów to zrobił” już nie wystarczy, bo sam fakt, że w kolejnej kolejce trafił do siatki nikogo nie dziwi. Ja osobiście prędzej zdziwiłbym się, gdyby teraz za oknem zaczął padać śnieg. Gol Teodorczyka to ostatnio znacznie bardziej prawdopodobne zdarzenie niż śnieg 27 grudnia.

Wygląda to naprawdę imponująco, ale wróćmy na chwilę jednak na ligowe podwórko. Snajper Anderlechtu Bruksela we wczorajszym spotkaniu oczywiście znów trafił do siatki rywala, czym wyrównał najlepsze bramkowe osiągnięcie Polaka w lidze belgijskiej w XXI wieku, bowiem w sezonie 2000/2001 dokładnie 16 bramek w Belgii zaliczył Marcin Żewłakow. Rozciągając poszukiwania na całą historię Polaków w Belgii dotrzemy jeszcze do Włodzimierza Lubańskiego, który w sezonie 1975/1976 uzbierał 17 trafień. Łukasz Teodorczyk zakończył rok z 16 ligowymi golami, ale sezon wciąż trwa, więc można chyba z niemal stuprocentową pewnością powiedzieć, że ten rekord ma już łyknięty. Warto też wspomnieć o tym, że ciągle za „Teo” kroczy Orlando Sa, ale chyba to jednak nie ten poziom. Chociaż gdyby trochę podgonił, rywalizacja między oboma panami mogłaby wyglądać naprawdę ciekawie.

Reprezentant Polski ma też szansę zrzucić z piedestału najlepszego piłkarza Anderlechtu w XXI wieku, czyli Tomasza Radzińskiego, Kanadyjczyka polskiego pochodzenia, który w sezonie 2000/2001 w barwach brukselskiego klubu zdobył 29 trafień (w 46 meczach). Teodorczyk w chwili obecnej ma tych goli już 24 i to w zaledwie 30 spotkaniach oraz całą rundę wiosenną na wyśrubowanie statystyk. Właściwie mógłby od razu pokusić się o pobicie najlepszego jak dotąd w obecnym stuleciu strzelca ligi belgijskiej Wesleya Soncka, który w barwach Genk w sezonie 2001/2002 zdobył Złotego Buta z 30 „oczkami” na koncie. Gol w tą, czy w tą, co za różnica?

Wszystkie te osiągnięcia są do zrobienia jeszcze w trwającym sezonie. Teodorczyk z każdą kolejną bramką zdaje się śrubować nie tylko różnorakie klasyfikacje, ale i własną wartość rynkową. Aż strach pomyśleć, co będzie się działo na liniach telefonicznych i skrzynkach mailowych Anderlechtu za parę dni, po otwarciu okienka transferowego. Dość powiedzieć, że na dobrą sprawę w chwili obecnej polski snajper jest lepszy nawet od wielkiego Leo Messiego…

… więc zacytuję klasyka i zapytam: „A dlaczego nie Barcelona?”

Źródło zdj. głównego: sportingnews.com

Kuba Peciakowski