Póki co pomińmy spekulacje, o kogo może chodzić, bo to w tej sytuacji kompletnie bez znaczenia. Każdy wie swoje, a cała ta akcja w moim odczuciu miała na celu wywołanie gównoburzy w mediach i setek komentarzy z nazwiskami potencjalnych „ofiar hazardu”. Mamy przecież okres ogórkowy, więc happening jak znalazł. Nie o to tutaj chodzi.

No właśnie, a o co w ogóle chodzi? Twitterem wczoraj „wstrząsnęła” informacja, że jakiś młody polski piłkarz był widziany w kasynie.

Ustalmy jedną rzecz – kasyna też są dla ludzi. To, że jakiś młody chłopak, który nieźle zarabia, poszedł sobie pyknąć w pokera albo w ruletkę, uwaga… NIE JEST PRZESTĘPSTWEM ani niczym potępianym. Oczywiście, może się mylę, a ten „piłkarz Nawałki” każdy wolny grosz przewala w Hold’ema. Jest to możliwe, ale nie ma co do tego pewności, zaś powyższe „informacje” napisano w takim tonie, jakby chłopak borykał się z ciężkim uzależnieniem od hazardu od 20 lat, a z tego co wywnioskowałem, jest wciąż nastolatkiem. Proponuję więc wszystkim rozdmuchującym tę sytuację i wyolbrzymiającym ją nieco spuścić z tonu.

Druga sprawa to moment i sposób informowania o sytuacji. Słowa pana Kostyry: „są zdjęcia z kasyna” i „jestem w szoku, myślałem, że to mądry chłopak” może nie są ostre, ale ich wydźwięk już tak, i jest on bardzo przesadzony. Po co w ogóle te posty i to jeszcze z umyślnie tworzoną zagadką, o kogo chodzi? Po co ta szopka, w której podaje się nawet nie połowę faktów? To ewidentna próba wywołania sensacji, a w drugim tweecie ma miejsce jeszcze większa jazda po bandzie. Porozmawiają z nim i z rodzicami? Młody człowiek jest do uratowania? Czy pan Kostyra organizuje jakąś akcję interwencyjną? Od takich doniesień już niedaleko do pamiętnej okładki dziennika „Fakt”…

fakt

Niektórzy powiedzą, że samo chodzenie do kasyna już jest dowodem na to, że ma się problem. Nie jest to jednak prawda – nawet w naszej polskiej ekstraklasowej piłce znajdziemy przykład faceta, który przyznaje, że pograć i przewalić trochę kasy bardzo lubi i jednocześnie nad całym procederem w zupełności panuje. Mowa bowiem o pomocniku Lechii Gdańsk Sebku Mili, który za gierkami w kasynie bardzo przepada, ale jednocześnie podkreśla, że w wyjściach do kasyna najbardziej lubi to, że można pogadać z kumplami. A, no i jest właścicielem restauracji o nazwie… „Cassino”.

Podsumowując jeszcze sprawę rzekomego nastolatka-hazardzisty: gdyby autorowi tweeta naprawdę zależało na tym piłkarzu, to pierwszą rzeczą, jaką by zrobił po wejściu w posiadanie informacji o tej rzekomej słabości do hazardu nie byłoby trąbienie o całej sprawie w mediach społecznościowych. Ludzie, spokojnie, następnym razem zróbcie sobie przerwę i wyluzujcie, nim rozdmuchacie pozornie nic nie znaczącą i niewinną informację do rozmiarów balona podróżnego…

Pewnie i tak chcielibyście wiedzieć, o kogo chodzi. Z redaktorskiego obowiązku napiszę, że na TT zidentyfikowano „bohatera” tej historii. Ma nim być Dawid Kownacki. My jednak za rękę go nie złapaliśmy i nie zamierzamy wydawać sądów. Jeżeli nie przegrywa w kasynie życia, to naprawdę nie można robić z tego wielkiej afery. Jeżeli zaś ewidentnie ma problem, to cała sytuacja powinna zostać rozwiązana inaczej – bardziej po ludzku i nie na forum publicznym.

Źródło zdj. głównego: http://potofgoldgambling.com/

Kuba Peciakowski