Podczas gdy w Ajaxie Amsterdam, czyli u rywala Legii w LE, połowa składu ledwo co ukończyła dwudziesty rok życia, w Ekstraklasie nikogo nie dziwi nazywanie „młodym zdolnym” gracza w wieku 24-25 lat. Do niedawna takim mianem określano przecież Michała Kopczyńskiego, a przyszywanie łatki wiecznego talentu Pawłowi Brożkowi stało się po prostu kultowe. Czy jednak nie powinno nas martwić, że w naszej Ekstraklasie tak mało jest „Milików” i „Kapustek”? Czy o poziomie ligi nie świadczy fakt, że gracze, z którymi wiążemy przyszłość kadry szlifują umiejętności poza granicami kraju, a największe gwiazdy ligi, jak Odjida-Ofoe czy Nikolić, trafiły do nas już jako ukształtowani piłkarze?

Według wycen dokonanych przez portal Transfermarkt tylko jeden spośród dwudziestu najdroższych piłkarzy Ekstraklasy ma mniej niż 23 lata. Mowa tu oczywiście o Dawidzie Kownackim, który jest wyceniony na równy milion euro. Następni w kolejce są dwaj 23-latkowie: Kazaiszwili, za którego cena wydaje nam się – po pół roku na ławce lub trybunach – zdecydowanie zawyżona (3,50 mln euro!), a także Simeon Sławczew z Lechii Gdańsk (1,25 mln euro). O tej dwójce ciężko jednak mówić jako o produktach Ekstraklasy, bo przecież obaj trafili do niej dopiero przed tym sezonem na zasadzie rocznych wypożyczeń. Oto jak według Transfermarkt prezentuje się najdroższa jedenastka Ekstaklasy U23:

u23

Szczerze? Skład zdecydowanie nie powala. Pewnie mieliby spore szanse dostać się do grupy mistrzowskiej, ale obstawiamy, że ekstraklasowe podium to dla naszej jedenastki U-23 zdecydowanie zbyt wysokie progi. Prawdziwą marność naszych talentów dojrzymy jednak, gdy porównamy wygenerowaną drużynę z jej odpowiednikami z ligi holenderskiej i portugalskiej. Są to wszak ligi do których rangi Ekstraklasa stara się powoli dorastać. Liczby jednak nie pozostawiają złudzeń: łączna wartość „polskiej” jedenastki to 10,3 mln euro, holenderskiej – 86,25 mln euro, a portugalskiej 111 mln euro. Nie ma podjazdu.

Z ciekawości można też rzucić okiem, jak Transfermarkt ocenia innych piłkarzy Ekstraklasy. Czołówka zdominowana jest niemal wyłącznie przez piłkarzy Legii, a jedynym wyjątkiem z pierwszej dziesiątki jest wspomniany wcześniej Sławczew.

best-one

Taką samą wartością jak zamykający „dyszkę” Hamalainen mogą legitymować się też Krzysztof Mączyński, Michał Kucharczyk oraz… Steeven Langil. Nikogo nie dziwi raczej zwycięstwo Odjidji-Ofoe czy wysokie lokaty Nikolicia z Pazdanem i chyba tylko dziwnie duże wartości Qazaishviliego oraz Langila mogą budzić wątpliwości. Dość nisko wycenieni są „nasi” bramkarze, wśród których z wartością 700 tys. euro wygrywa Jasmin Buric. Tłumaczy to oczywiście fakt, iż większość drużyn ma w swoich bramkach doświadczonych golkiperów, których wartość rynkowa pewnego progu już nie przeskoczy. Dziwić może za to niska wycena Bartosza Bereszyńskiego (zaledwie 600 tys. euro). 24-latek, czyli jak na nasze realia wciąż młody i zdolny obrońca, rozgrywa naprawdę dobry sezon, o czym świadczy choćby rzekome zainteresowanie ze strony Aston Villi. Dodatkowo dziwi fakt, że Transfermarkt na taką samą kwotę wycenia… siedem lat starszego Łukasza Brozia.

W stosunku do całego roku najwięcej na wartości zyskał – i tu bez niespodzianek – Michał Pazdan, którego wartość po udanych mistrzostwach podskoczyła aż o 2,2 mln euro. O tyle samo wzrosła też wycena Nemanji Nikolicia. Spory wzrost zaliczył także Patryk Lipski, który został wyceniony na kwotę 11-krotnie wyższą (600 tys. euro) niż na początku roku. Na drugim biegunie znajdują się piłkarze Lechii: Steven Vitoria i Mario Maloca, którzy na przestrzeni roku utracili – według serwisu – aż 75% swojej wartości.

źródło: Transfermarkt.de